Warszawa.




 Hej ho!
Kto czytał wpis z Łodzi, na pewno domyślał się skąd będzie kolejna relacja.
Czas odhaczyć kolejny punkt na mapie Polski - zapraszam do Warszawy!

Na wstępie przedstawiam moją wyborową warszawską ekipę!

 Na zwiedzanko stolicy wybraliśmy się wysokiej jakości pociągiem w piąteczek rano, by o 14 być gotowym do działania. Po małych przygodach związanych z zakwaterowaniem, (babeczka z booking.com u której zarezerwowaliśmy mieszkanie poleciała sobie w kulki) w końcu udało nam się znaleźć coś zastępczego. Ale chyba tak musiało być, bo warunki były dla nas idealne.


 szukamy; znajdujemy; kwaterujemy

widoczek z pokoiku :)
 Szybko zapomnieliśmy o nieprzyjemnościach i udaliśmy się nigdzie indziej jak pod Pałac Kultury i Nauki.
Osobiście w Warszawie byłam pierwszy raz i przyznaje, że budynek zrobił na mnie duże wrażenie.








 Pod Pałacem przyświrowaliśmy małą sesję, której efekty widzieliście już na fanpejdżu i instagramie,
ale uraczę Was jeszcze efektami w osobnym poście!

Niestety nie trafiliśmy na zbyt dobra pogodą, bo po pierwszej wypitej kawie w stolicy zaczęło się mocno chmurzyć, a potem rozpadał się deszcz. Ciężko było robić zdjęcia i spacerować po mieście w przemoczonych kurtkach, aczkolwiek jakoś specjalnie nam to nie przeszkadzało :D





Najpiękniejszym elementem była dla mnie bez wątpliwości przepiękna starówka. Odwiedziliśmy ją zarówno w deszczowy piątek jak i w bardziej rozpogodzoną sobotę.
Musieliśmy przecież zrobić sobie pamiątkowe fotki :D




 

 Nad tym ujęciem pracowaliśmy zdecydowanie najdłużej, niestety bliżej nieokreślony powód nie pozwolił nam dojść do perfekcji :D


Po starówce udaliśmy się do Łazienek Królewskich. Obowiązkowy punt zwiedzania. Zapewne w wiosennej szacie prezentowałyby się o wiele lepiej, ale nie narzekajmy, skoro wybraliśmy sobie na zwiedzanie środek marca.




Musimy się przyznać, że zdecydowanie największe wrażenie w Łazienkach zrobił na nas ten chamski paw. Jego lekceważąca postawa wobec nas, naprzemiennie odpychała i zachęcała nas do kontaktu z nim. Ostatecznie chamski paw zgodził się na selfie.


Selfie z Pawiem
 Kolejnym etapem naszego zwiedzania było Muzeum Powstania Warszawskiego. Po przekąszeniu bagietki z serkiem do kanapek w Złotych Tarasach byliśmy gotowi na dalsze ukulturalnianie się.
Muzeum jest naprawdę duże. Nowoczesne, ale bez przesady. Spokojnie możecie zwiedzić go bez przewodnika, ponieważ na ścianach jest mnóstwo tablic informacyjnych, wskazówek, drogowskazów. Warto się tam udać!






 Sobota była dość aktywna, dlatego na koniec udaliśmy się...
... do pijalni Wedla :>


 W niedziele zakończyliśmy nasz trip i udaliśmy się pendolino do Krakowa.
Relacja nie byłaby w stu procentach pełna, gdybym nie wspomniała o niezwykłych toaletach w Złotych tarasach. Byliśmy w szoku. Zdecydowanie największe emocje towarzyszyły nam właśnie tam.


 A na następny wpis zapraszam z... zobaczymy skąd!


6 komentarzy :

  1. Jeszcze nigdy nie byłam w stolicy i mam nadzieję, że to się zmieni :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę. Niby byłam z ekipą zacną ubiegłego lata w Warszawie. Zaliczyłam nawet sesję na dachu biblioteki uniwersyteckiej... Ale wszystkie zdjęcia przepadły. Niechcący je usunęłam z karty myśląc, że zostały już zgrane na kompa. Ohh.. Danych odzyskać się nie dało. Do dziś mnie to przygnębia. :( A nawet piękne ujęcia wiewiórek mieliśmy!

    Swoja droga lubię Twoje relacje i pragnę ich więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę! :( Współczuję! Ale też kiedyś popełniłam taką gafę. Od tego czasu bardzo ostrożnie zgrywam wszystkie fotki.

      Bardzo mnie cieszy to, że lubisz moje wyjazdowe posty! <3

      Usuń
    2. Heh.. Ja też zaczęłam 10 razy sprawdzać. :)

      Usuń
  3. Nigdy nie miałam okazji być w Warszawie , natomiast mam nadzieję , że kiedyś zwiedzę to malownicze miasto. Śliczne zdjęcia :) Zazdroszczę udanego wyjazdu. Pozdrawiam :)
    http://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń